W REO: Nadciąga wielki krach. Dzięki PiS spółka PGE tańsza na giełdzie o 40%


Jest już zbyt późno by uratować spółki takie jak PGE w ich obecnym kształcie. W najbliższych latach grozi im nierentowność, a rząd będzie zmuszony reagować. Czy Ministerstwo Energii pozwoli skonać toksycznym aktywom węglowym biorąc za wzór niemieckie RWE?

Szalejące ceny uprawnień do emisji CO2

Ceny uprawnień do emisji CO2 gwałtownie rosną. Obecnie sięgają one rekordowych 18 euro za tonę. Ponieważ polska energetyka jest oparta głównie o wysokoemisyjny węgiel oznacza to olbrzymie kłopoty dla producentów energii. Teoretycznie powinni oni uwzględniać te wynikające z polityki klimatycznej Unii Europejskiej koszty w swoich długoterminowych strategiach, jednak tak naprawdę od lat zamiatano tę kwestię pod dywan. Dziś pokutuje to paniką całego sektora, który czuje się wyraźnie zaskoczony tempem wzrostów kosztów uprawnień do emisji CO2. Takich poziomów cenowych spodziewano się dopiero w latach 20. Tymczasem niewykluczone, że jeszcze przed wyborami parlamentarnymi tona CO2 będzie kosztować 20 euro co dla spółek takich jak PGE będzie oznaczać nierentowność.

Manipulacje cenami energii jako próba radzenia sobie z trudną sytuacją?

W jaki sposób koncerny takie jak PGE próbują sobie doraźnie poradzić z rosnącymi problemami? Tego oczywiście nie wiemy, ale możemy sobie wyobrazić dzięki wypowiedziom i działaniom oficjeli.

8 sierpnia prezes URE w audycji EKG radia Tok FM poinformował, że: „Kilka miesięcy temu mieliśmy do czynienia z bardzo niepokojącym i gwałtownym wzrostem cen energii na giełdzie (…) spowodowane były one tym, że tendencja wzrostowa cen energii została podparta zachowaniami nie do końca jasnymi. „Stwierdziliśmy z moim zespołem, że musimy sprawdzić czy nie mieliśmy do czynienia z próbami manipulacji cen energii (…) ktoś chciał podbić indeksy giełdowe, które są punktem odniesienia do cen, które płacimy w gospodarstwach domowych (…) to nie była kwestia wyłącznie zarobienia kilkuset tys. zł” – skonkludował Bando.

URE prowadzi obecnie postępowanie w tej sprawie. Już pobieżna analiza wypowiedzi Macieja Bando każe nam postawić pytanie czy przyparci do muru producenci energii nie dopuścili się manipulacji jej cenami by pokryć swoje straty wynikające z gwałtownych wzrostów kosztów uprawnień CO2?

Nie można tego wykluczyć tym bardziej, że reakcją resortu energii na całą sytuację była zapowiedź wprowadzenia 100% obliga na energię elektryczną. Minister Krzysztof Tchórzewski wyraził przekonanie, że spowoduje to uspokojenie szalejących wzrostów cenowych. I zapewne na pewien czas tak się stanie.

Ciąg niefortunnych zdarzeń

Badane w ramach postępowania URE „próby manipulacji” zostaną ukrócone poprzez zobligowanie producentów energii do jej przekazywania na giełdę. W efekcie firmy takie jak PGE po raz kolejny zacisną zęby obmyślając w jaki sposób ulżyć sobie w trudnej sytuacji. Jak to się skończy? Od początku rządów PiS spółka PGE straciła 40% swojej wyceny giełdowej. Przewiduję jednak nowe minima. Na samym końcu tego ciągu niefortunnych zdarzeń znajduje się drastyczny wzrost cen energii dla jej odbiorców.

Ta bańka musi po prostu pęknąć

Przedstawiony wyżej scenariusz nikogo nie zaskakuje co jest szczególnie zasmucające. Od lat wszyscy wiedzą co się wydarzy i nawet prezes URE, Maciej Bando we wspomnianej już audycji EKG radia Tok FM nie owijając w bawełnę stwierdził, że: „niepokoi się słowami ministra Tchórzewskiego, który z pozycji właściciela spółek energetycznych twierdzi, iż nie wyobraża sobie by cena energii rosła”. Ta bańka musi po prostu w pewnym momencie pęknąć.

Więcej w felietonie dla REO.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *