Rosja znalazła sposób by zalać Polskę własną energią

Według litewskiego kontrwywiadu Rosja znalazła sposób na spenetrowanie rynków energetycznych Polski i krajów bałtyckich.

Nowy raport litewskiej kontry

Litewski kontrwywiad VSD (Lietuvos Respublikos Valstybės Saugumo Departamentas) opublikował nowy raport dotyczący zagrożeń dla bezpieczeństwa państwa w 2019 r. Wśród zagrożeń energetycznych i ekonomicznych służba wymienia budowaną przez rosyjski Rosatom elektrownię atomową w białoruskim Ostrowcu. Sprawa ma istotne znaczenie dla Polski.

Jak podkreśla VSD: siłownia w Ostrowcu powstaje z pogwałceniem wszelkich norm bezpieczeństwa. Budowę wspiera Białoruś i Rosja koncentrując się na kształtowaniu pozytywnego wizerunku inwestycji zagranicą.

Według raportu: nowa elektrownia atomowa wzmocni wpływ Kremla na reżim Aleksandra Łukaszenki. Powiązany z rosyjskimi władzami koncern Rosatom będzie miał wpływ na eksploatację obiektu, dostawy paliwa jądrowego, a w końcu także likwidację siłowni po przekroczeniu przez nią resursu.

Równie istotny jest według VSD aspekt regionalny. Rosja za pomocą Ostrowca chce mocniej zaznaczyć swoją obecność na lokalnych rynkach energetycznych i uzależnić je od siebie. Nieprzypadkowo lokalizacja nowej elektrowni to tereny przygraniczne, a elektrownia ma produkować energię na eksport (jest celowo przewymiarowana). Białorusini chcieliby dostarczać prąd z Ostrowca m.in. do krajów bałtyckich i Polski.

Rosjanie i Białorusini ominą litewską blokadę energetyczną?

Litwa nie przejawia póki co zainteresowania importem energii z Białorusi. Władze w Wilnie aktywnie zwalczają ten pomysł i legislacyjnie zablokowały możliwość kupna energii z nowej elektrowni atomowej budowanej przez Rosatom. Takie samo stanowisko prezentuje Polska. Jednak jak podkreśla VSD: te działania mogą być niewystarczające. Zdaniem służby Białoruś i Rosja będą próbowały ominąć litewskie ustawodawstwo i eksportować energię z Ostrowca na giełdę.

Chodzi o Nord Pool – największą na świecie giełdę energii elektrycznej. Prowadzi ona działalność na rynkach w krajach skandynawskich, bałtyckich, Niemczech i Wielkiej Brytanii.

Rozliczanie energii z elektrowni w Ostrowcu w taki sposób spowodowałoby, że nie miałaby ona konkretnej „etykiety pochodzenia”, mimo że fizycznie pochodziłaby z Białorusi. W efekcie cele Rosatomu zostałyby osiągnięte stopniowo uzależniając od energii z jego nowego projektu kraje bałtyckie i Polskę (jest z nimi połączona mostem energetycznym LitPol Link).

W dłuższej perspektywie mogłoby to osłabić chęć wspomnianych państw do budowy własnych źródeł energii, a także umożliwić polityczne naciski np. poprzez ograniczanie eksportu prądu w kluczowych momentach. Warto w tym kontekście podkreślić, że według polskiego operatora PSE najbliższe lata będą charakteryzować się wyjątkowo kruchą równowagą systemu elektroenergetycznego i rosnącym ryzykiem blackoutu (wielkoobszarowej awarii). Jest to związane z rosnącym zapotrzebowaniem na energię w szczytach letnich, wycofywaniem starych elektrowni węglowych etc.

Z powodu dużego zagrożenia napływem taniego prądu z państw autorytarnych, które wykorzystują politycznie energetykę, Polska od dłuższego czasu w nieoficjalnych rozmowach domagała się od Litwy fizycznej likwidacji połączeń energetycznych z Białorusią. Władze w Wilnie zobowiązały się 10 maja 2017 r. zdemontować linię elektroenergetyczną łączącą Ignalinę i Mińsk (750 kW) do 2020 r. Czy dotrzymają słowa? Po drodze wiele może się jeszcze zmienić na litewskiej scenie politycznej.

Szerzej o sprawie pisałem w swojej książce pt. „Stawka większa niż gaz” wydanej nakładem Arbitrora.

Artykuł pierwotnie ukazał się na Osluzbach.pl.

Fot. Litgrid

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *