Niemiłość – duże rozczarowanie Zwiagincewem

 

Miałem w tym tygodniu przyjemność obejrzeć pokaz przedpremierowy najnowszego filmu rosyjskiego reżysera Andrieja Zwiagincewa pod tytułem “Niemiłość”. Uczciwie przyznam, że to pierwsza produkcja tego nagradzanego Rosjanina jaką zobaczyłem.

Być może pozostałe filmy Zwiagincewa, jak słynny Lewiatan, to epokowe dzieła kinematografii. W tym zakresie muszę nadrobić zaległości. Niemiłość jest jednak filmem zaledwie poprawnym, choć zaznaczam tu, że nie jestem jakimś wybitnym znawcą.

Bardzo dobra i poruszająca historia to mocny atut filmu. Jednak podczas jego projekcji uderzają widza dłużyzny. W pewnym momencie ujęcia przyrody połączone z emisją przygnębiającej muzyki nie budują już nastroju, a jedynie drażnią. Z filmu można wyciąć przynajmniej 30-40 minut scen, które nic nie wnoszą a obniżają dynamikę produkcji.

Bardzo denerwowały mnie także ujęcia, w których bohaterowie oglądali rosyjską telewizję. Płynący z niej przekaz był jednoznaczny: ukraiński prezydent Petro Poroszenko morduje swoich obywateli. Do tej pory w filmach Zwiagincewa podobno propagandy kremlowskiej nie było. Słynny Lewiatan był wręcz nagradzany za antykremlowskość i pokazywanie beznadziei obywatela w skorumpowanym, rosyjskim świecie. W Niemiłości, filmie z pozoru uniwersalnym, jest jednak inaczej. Przekaz propagandowy wdziera się mocno w historię i nie jest nią uzasadniony.

To co uderza w produkcji to również obraz państwa rosyjskiego – bogatego, zadbanego, schludnego. Być może tłumaczy to fabuła ukazująca życie rosyjskiej klasy średniej. A jednak można odnieść wrażenie, że to jedynie pudrowanie rzeczywistości, którą w tak pełny sposób miał zobrazować Lewiatan.

Mimo zarzutów film Zwiagincewa to sprawna, rzemieślnicza produkcja. Warto się na nią wybrać.

Fot. materiały dystrybutora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *