W REO: Dywersyfikacja dostaw ropy do Polski to prawdziwe Lotto(s)


Po ujawnieniu przez rosyjską spółkę Rosnieft informacji o zawarciu nowego długoterminowego kontraktu na dostawy ropy do Grupy Lotos na polską spółkę spadły gromy. Czy słusznie?

 

Rosyjska ropa to ryzyko polityczne

Zyski z eksportu ropy to ponad 40% wpływów budżetowych Rosji, dlatego w debacie publicznej nad Wisłą wciąż powraca zarzut, że kupno tego surowca to de facto finansowanie rosyjskich zbrojeń. Jest w tym myśleniu sporo racji, tym bardziej, że Kreml jest dziś głównym destabilizatorem porządku zimnowojennego w naszej części świata – od Gruzji po Ukrainę.

Zwraca się także uwagę na ryzyko wstrzymania dostaw rosyjskiej ropy do Polski przez Białoruś (co miało miejsce np. w 2006 roku), odcięcie od systemów rurociągowych rafinerii w Możejkach na Litwie (2007) czy też całej Łotwy (2015).

Przerób rosyjskiej ropy bardzo zyskowny dla polskich firm

Bez względu na te kwestie trudno wyobrazić sobie, żeby z dnia na dzień PKN Orlen i Grupa Lotos porzuciły zyskowny przerób rosyjskiej ropy. Nasze rafinerie wyspecjalizowały się technologicznie w przerobie surowca z Rosji, który jak na standardy światowe jest słabej jakości, ale za to premiowany niską ceną. Dzięki dostosowaniu polskich zakładów petrochemicznych udaje się więc wyprodukować paliwo dobrej jakości i uzyskać z tego tytułu premię finansową.

Właśnie w takim rozedrganiu – pomiędzy ryzykiem politycznym a wielkimi zyskami – prowadzona jest dywersyfikacja dostaw ropy do Polski. Z tego powodu proces ten jest powolny i napotyka na wiele problemów.

Dalsza część tekstu na serwisie REO.

Fot. Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *