Na Osluzbach: Dobry moment na odwilż z Białorusią?

Nabrzmiewający białorusko-rosyjski konflikt naftowy i coraz gorsza sytuacja finansowa reżimu Aleksandra Łukaszenki to dobry moment na przedstawienie mu polskiej oferty polityczno-biznesowej i uzależnienie jej otrzymania od uregulowania kilku kwestii spornych w relacjach bilateralnych.

Większość komentarzy, które pojawiły się w polskich mediach na temat eskalacji konfliktu naftowego pomiędzy Rosją, Białorusią i Ukrainą skupia się na jego energetycznych konsekwencjach dla Polski. Podkreśla się więc, że nasz kraj jest bezpieczny ponieważ mimo wstrzymania odbioru ropy z ropociągu Przyjaźń biegnącego przez terytorium białoruskie posiadamy terminal w Gdańsku (towarzysz Gierek dał nam przykład jak dywersyfikować dostawy ropy!), którym możemy sprowadzać surowiec „z morza”.

W niedawnym tekście szczegółowo o nabrzmiewającym kryzysie naftowym pisałem na łamach Osluzbach.pl, a dziś chciałbym zaproponować trochę inne podejście do sprawy.

Oczywiście obecne natężenie przepychanek w Europie Wschodniej, których wspólnym mianownikiem jest ropa, nie stanowi zagrożenia dla Polski w sensie bezpieczeństwa paliwowego. Jeśli jednak przeanalizować je pod kątem politycznym wygląda to już zgoła inaczej.

U źródła konfliktu białorusko-rosyjskiego leży (oczywiście generalizując) coraz mniej zyskowna dla reżimu Łukaszenki kooperacja w zakresie importu ropy naftowej od koncernów takich jak Rosnieft czy Tatnieft. Rafinerie w Nowopołocku i Naftanie generujące ponad 20% wpływów budżetowych Białorusi zarabiają coraz mniej na przerobie surowca co rzutuje na kondycję całego państwa. To problem, który narasta i wpędza Łukaszenkę w coraz większą zależność od Rosji. Polscy eksperci podkreślają, że jest to proces bardzo niekorzystny dla Polski i wielosektorowy, a więc wykraczający poza obszar energetyczny i rzutujący na całe spektrum polityczne.

Na to zjawisko nakładają się także coraz większe problemy prezydenta Rosji, Władimira Putina, z utrzymaniem popularności wewnętrznej. Zwykle reperował on swój wizerunek konfliktami zbrojnymi (wojna pięciodniowa w Gruzji, aneksja Krymu), stąd pytanie czy nie sięgnie po ten środek ponownie?

Białoruś była by tu pewną możliwością co widać od pewnego czasu. Doskonale obrazuje to analiza Ośrodka Studiów Wschodnich „Koniec mitu bratniej Białorusi”, która podkreśla, że trwa zmasowana ofensywa informacyjna Rosji w białoruskiej infosferze, która może być bardzo groźna. Jej elementem są np. sugestie dotyczące możliwości powtórzenia scenariusza krymskiego/donbaskiego na wschodzie Białorusi. Władimir Putin w ostatnim czasie mocno podkreśla również konieczność zwiększenia integracji białorusko-rosyjskiego państwa związkowego (tzw. ZBiR). Wszystko to powinno napawać Polskę niepokojem, ale tak nie jest.

Jak już wspomniałem w krajowej prasie dominują tony bagatelizujące zagrożenia związane z kryzysem naftowym w Europie Wschodniej. Brakuje tu szerszego spojrzenia na poziomie państwa (niewydolnego w okresie wyborczym) i kontrolowanych przez niego spółek. To właśnie ten moment, rosyjskiej presji i chwilowego przesilenia na linii Mińsk-Moskwa, byłby dobry na działania, których wspólnym mianownikiem mogłaby być odwilż Polski w relacjach z reżimem Łukaszenki. Wsparcie na poziomie politycznym i biznesowym mogłoby być bezcenne dla przełamania impasu w stosunkach bilateralnych. Co mam na myśli mówiąc o biznesie? Np. łączone dostawy ropy (na jednym tankowcu) do rafinerii Orlenu i na Białoruś, które zmniejszałyby rosyjską presję.

Wykonywanie takich gestów, w takim momencie sprzyjałoby także stawianiu konkretnych warunków przez Polskę podczas nieoficjalnych rozmów z władzami w Mińsku. Mam tu na myśli np. uregulowanie kwestii polskiej mniejszości na Białorusi czy przymuszenie Łukaszenki do podpisania umowy o małym ruchu granicznym, która zaowocowałaby większym otwarciem tego państwa na UE, a tym samym przyciągnięciem go do Europy.

Niestety w naszym państwie nie myśli się o polityce zagranicznej w sposób strategiczny. Dobry moment na działania na Wschodzie jak zwykle zostanie zaprzepaszczony, a nowe inicjatywy zostaną wygenerowane przez władze w Warszawie w najmniej sprzyjających okolicznościach. Oczywiście pod warunkiem, że Białoruś przetrwa kolejne lata…

Fot. Kremlin.ru

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *