Brukselska misja Ministra Tchórzewskiego


Przeglądając środową prasę, można natknąć się na motyw przewodni działów ekonomicznych wszystkich ogólnopolskich dzienników. Wydaje się, że rosnące ceny energii będą jednym z głównych tematów medialnych w nadchodzących miesiącach.

Istotny jest tu kontekst polityczny.

Co prawda rząd, wywierając naciski na kontrolowane przez siebie spółki energetyczne, zapewne opóźni wzrost opłat za prąd dla statystycznego Kowalskiego aż do jesiennych wyborów, jednak nie będzie w stanie zminimalizować podwyżek pośrednich, jakie po nich nastąpią. Samorządy już informują, że droższy prąd będzie oznaczał większe opłaty za podstawowe usługi, z których na co dzień korzystają Polacy.

W efekcie temat może eksplodować przed wyborami parlamentarnymi. Tym bardziej, że wydrenowane spółki energetyczne na kompensowanie podwyżek cen energii z kapitału własnego przez kolejny rok po prostu mogą nie mieć środków finansowych.

Rząd jest świadomy tego, że drożejący prąd to problem nie tylko dla całej gospodarki, ale także wyborczy. Dlatego władze panicznie szukają rozwiązań o błyskawicznych skutkach, które choć trochę uspokoiłyby sytuację.

1Pierwszym takim rozwiązaniem jest wprowadzenie stuprocentowego obliga giełdowego na obrót energią. Jednak dla branży jest dziś jasne, że to zbyt mało, by ulżyć zagrożonym brakiem rentowności sektorom: energetycznemu i przemysłowemu, a w dalszej kolejności – także statystycznemu Kowalskiemu.

2Drugim pomysłem jest wdrożenie systemu rekompensat dla największych przedsiębiorstw, by ulżyć im w związku z wysokimi cenami energii (o czym pisałem już w felietonie dla REO). Jednak według moich informacji działania resortu przedsiębiorczości i technologii są zbyt wolne. Kuluarowo część ekspertów twierdzi nawet, że sprawa utknęła w ministerstwie i nie widać światełka w tunelu.

3Trzecim elementem działań zmierzających do uspokojenia cen energii jest aktywność europejska. Minister Tchórzewski od kilku tygodni apeluje do Komisji Europejskiej o interwencję, nie informując jednak opinii publicznej, jak miałaby ona wyglądać. Według moich informacji polska propozycja ma opierać się na odmrożeniu puli uprawnień do emisji CO2, którą wycofano z rynku w ramach tzw.backloadingu (wprowadzonego, żeby wywołanym tym sposobem wzrostem cen uprawnień przyśpieszyć inwestycje unijne w OZE). – Dziś można odwrócić ten mechanizm – słyszę od jednego z moich rozmówców zbliżonych do Ministerstwa Energii.

Rzeczywiście odmrożenie kilkuset milionów uprawnień do emisji CO2 mogłoby obniżyć ich cenę, a w efekcie zmniejszyć ceny energii. Pytanie: czy pozostające w kiepskich relacjach z Komisją Europejską polskie władze skutecznie ją do tego przekonają? Bardziej skuteczne mogłoby się okazać wystosowanie polskich postulatów w Brukseli przez sektor prywatny. Jednak Tchórzewski przez większość swojej kadencji stronił od rozmów z przemysłem.

Minister Tchórzewski w tarapatach

Bez względu na to, jak rozwinie się sytuacja i czy szalejące ceny energii uda się poskromić, problemy strukturalne polskiej energetyki nadal pozostaną nierozwiązane. Ministra Krzysztofa Tchórzewskiego wyraźnie to wszystko przerosło i nie ma on dziś planu jak wydobyć branżę strategiczną dla opłacalności krajowej gospodarki z głębokiej zapaści.

Więcej w felietonie dla REO.

Fot. Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *